Dzieło Pomocy
AD GENTES

… dla misji
Start Wydarzenia Projekty O nas Wpłaty Dom Misyjny Linki Misjonarze Kontakt sms

Menu

Remont i wyposażenie szkoły w wiosce Mann (Republika Środkowoafrykańska)

REMONT I WYPOSAŻENIE PRZEDSZKOLA WE WIOSCE  MANN (REPUBLIKA ŚRODKOWOAFRYKAŃSKA)

            Wioska Mann, leży na północnym zachodzie Republiki Środkowej Afryki, w diecezji Bouar,  22 km od parafii w Ngaoundaye, prowadzonej przez Braci Kapucynów.  Jest to przygraniczny teren z Czadem i Kamerunem, co stanowi źródło wielu konfliktów, o wpływy i panowanie w tym regionie walczy kilka ugrupowań rebelianckich. Te zamieszki powodują, że stosunkowo często trzeba zamykać szkoły na kilka dni, aż sytuacja się uspokoi, a dzieci bezpiecznie będą mogły pokonać drogę do szkoły. Szkoła w Mann istnieje od 30 lat. Początkowo była ona Centrum Kształcenia zawodowego Dziewcząt, gdyż dopiero stosunkowo niedawno w plemieniu pana zaczęto widzieć potrzebę edukacji szkolnej dziewczynek. Do niedawna uważano, że kobietom wystarczy wiedza przekazywana z pokolenia na pokolenie, dotycząca gospodarstwa domowego, pracy w polu i wychowaniu dzieci. Stopniowo według potrzeb placówka ta została przekształcona w Szkołę Podstawową, do której uczęszczają zarówno dziewczynki jak i chłopcy. Oprócz zajęć pedagogicznych, prowadzonych w dwóch obowiązujących językach urzędowych- sango i francuskim, dziewczęta uczą się podstawowych umiejętności krawieckich- szycia, szydełkowania, haftu, robienia na drutach, a chłopcy w ramach zajęć technicznych uprawiają szkolny ogród, oraz uczą się wyrabiać cegły i wypiekać chleb. Wszystko to po to, aby kończąc Szkołę Podstawową, mieli jak najszerszą wiedzę i wielodziedzinowe umiejętności, stwarzające im szansę na lepszą przyszłość. W 90% dzieci kończą edukację na poziomie szkoły podstawowej, dlatego staramy się aby te umiejętności, które zdobywają pomagały im w godnym życiu.

            Dzieci w domu rozmawiają tylko w plemiennych językach, dlatego też pierwszy rok nauki jest dla nich ogromnie trudnym wyzwaniem. Pierwsze dni szkoły są również, dniami w których po raz pierwszy w życiu siedzą w ławkach, przy stolikach. Do tej pory wszystko co robili, działo się na słomianej nacie przed chatą. Część z dzieci boi się siedzieć na wysokości i nieufnie obchodzi na około kilkakrotnie stolik, za nim z lękiem w oczach usiądzie w ławce.  Dzieci przez kilka pierwszych tygodni szkoły mają też kłopot z rozumieniem nauczyciela, z podstawowymi umiejętnościami samoobsługowymi, dlatego też od stycznia powstała w naszej szkole „zerówka”. W niej to poprzez zabawę dzieci uczą się języka sango, rytmu dnia szkolnego, zdobywają podstawowe umiejętności manualne i samoobsługowe. Dzieci te od września rozpoczną naukę w naszej szkole, w pierwszej klasie. Chcielibyśmy kontynuować ten projekt, gdyż widzimy jego pozytywne efekty. W „zerówce” znalazły zatrudnienie dziewczęta, które skończyły edukację na poziomie collegu i zostały mamami, co uniemożliwiło im mimo zdolności, kontynuację nauki na wyższym poziomie. Stopniowo są one wysyłane na kursy formacyjne, by zdobyły potrzebne umiejętności i wymagane dokumenty, aby móc uczyć w wioskowych szkołach.

            Ponieważ nasi uczniowie na co dzień nie doświadczają zwyczajnych radości dzieciństwa, gdyż często zaraz po szkole muszą pomagać rodzicom w polu, chłopcy chodzić na polowanie, nosić wodę z odległych pomp, albo ukrywać się w polu przed rebeliantami, dlatego też staramy się aby w szkole nie brakowało chwil radości, zabawy, dziecięcej twórczości i radości postrzegania i poznawania świata w klimacie pokoju i bezpieczeństwa. Organizujemy zawody sportowe, projekcje filmów, święta Kościelne, państwowe i tradycyjne. Staramy się, aby dzieci czuły się kimś wyjątkowym, kochanym i szanowanym. Staramy się aby żaden z naszych uczniów nie chodził chory, głodny, brudny, czy w potarganych ubraniach. Chcemy, aby nasi uczniowie, żyli nadzieją na lepsze jutro, aby byli wyposażeni w te umiejętności, które pozwolą im brać odpowiedzialność i budować dobrą przyszłość.

            Napotykamy też na zwykłe codzienne trudności. Aby wyposażyć naszych uczniów i nauczycieli w podręczniki musimy pokonać 1600km. aby dotrzeć do Yaounde, stolicy sąsiedniego Kamerunu, gdyż w naszym kraju nie ma ani jednej księgarni. Wymaga to wyrobienia niezbędnych dokumentów potrzebnych do przekroczenia granicy, oraz pokrycia wysokich kosztów podróży. Przez pół roku mamy porę deszczową, która corocznie powoduje niemałe zniszczenia, gdyż opady deszczów są bardzo wysokie. Niektóre drewniane sprzęty- ławki, stoły, krokwie dachu, co jakiś czas wymagają wymiany. Wilgoć daje się też we znaki instalacji solarowo- elektrycznej, która oświetla pracownię krawiecką, w której dziewczęta popołudniami uczą się zawodu. Dodatkowo, nietoperzom bardzo podoba się nasza szkoła i zadomowiły się w niej na dobre, a my wszelkimi sposobami staramy się je wygonić, gdyż niszczą książki. I tak od przysłowiowej podszewki wygląda codzienność naszej szkoły i wioski.

            Staramy się aby nasza szkoła była dla dzieci bezpiecznym domem, w którego ścianach rozbrzmiewa śmiech, a każde z dzieci wie i doświadcza tego, że jest Skarbem, Umiłowanym Dzieckiem Bożym.

           

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
41 0.12959098815918