Drodzy Przyjaciele z Ad Gentes,
Szczęść Boże! Pozdrawiam z Madagaskaru.
Przepraszam za tego niespodziewanego maila.
Piszę, bo spotkało nas wielkie nieszczęście.
We wtorek 10 lutego, cyklon o nazwie GEZANI wszedł z Oceanu Indyjskiego na Madagaskar .
Zaczęło się około 15:30 i trwało do północy.
Miasto TOAMASINA, gdzie pracuję, gdzie pracuje wielu Oblatów, było w oku cyklonu.
Wiatr był w porywach do 260 km na godzinę.
We wtorek 10 lutego około 15:30 wiatr zacząć przewracać płoty, później z domu Oblatów gdzie mieszkam zostały porwane przez wiatr panele słoneczne, belki i blachy z dachu, woda zaczęła się lać do środka domu. Zawsze w czasie cyklonu grasują złodzieje, którzy kradną co się dla, dlatego razem z Ojcem Arsenem wikarym, wychodziliśmy ostrożnie ratować leżące na ziemi panele słoneczne, bo to nasze jedyne źródło energii. .
Później zaczęły się przewracać drzewa. Wiatr był tak silny że wcisnął nam do domu dwa okna i woda zaczęła się lać się do domu w tych miejscach.
Nasz drewniany kościół jest po przeciwnej stronie ulicy od probostwa, było słychać jak wiatr porywa blachy, ale balem się iść do kościoła, bo fruwające blachy zabijają.
Była już noc, potężny wiatr i deszcz.
Około północy wiatr ustał, ale padał dalej mocny deszcz który wszystko zalewał.
W środę11 lutego 05:00 rano poszedłem do kościoła. Trzy czwarte blach porwał cyklon, cześć z nich powykręcanych wisiała na belkach sufitu.
Całe nagłośnienie kościoła, jego wyposażenie, dekoracje zostało zalane wodą.
Cyklon powalił drewniany domek- zakrystię dla ministrantów, drewnianą salkę do nauki katechezy, drewniane ubikacje, poprzewracał i zabrał blachy z zadaszeń pomieszczenia do nauki katechizmu.
Z sali parafialnej i kuchni-kantyny dla ubogich dzieci powyrywał część blach dachu.
Całe nasze duże podwórko Parafi jest pokryte powalonymi przez cyklon drzewami.
Wszędzie leżą powykręcane przez wiatr blachy.
Drewniane domki naszych parafian zostały poprzewracane, blachy dachu zostały porwane przez wiatr.
Miasto Toamasina jest zniszczone w około 80 procentach.
W mieście nie ma wody i prądu.
Nasz kościół jest w tej chwili nie do użytku. Wynosimy z niego wyposażenie, ławki do sali parafialnej.
Od czwartku rana, 12 lutego, Msze odprawiamy w murowanej sali parafialnej, która oprócz części zniszczonego dachu została zaoszczędzona przez cyklon.
Ludzie w parafii odzyskują zniszczone blachy, deski i na ile to możliwe odbudowują swoje domki, słychać stukanie młotków.
Śpią oni w takich częściowo odbudowanych drewnianych domkach, pilnując przed złodziejami swojego dobytku.
Duża część terenu parafii jest zalana wodą.
Bogu dzięki, dwupiętrowy budynek naszej szkoły, który jest jeszcze w budowie ocalał.
Wszystko jest zalane wodą, ale nie ma zniszczeń.
Cyklon poprzewracał tylko wybudowane na dachu drugiego pietra murki przeznaczone na założenie belek i blachy dachu.
Nie były one jeszcze zabezpieczone żelbetonem, bo dopiero co te prace się zaczęły.
Natomiast wszystkie drewniane budynki należące do szkoły, magazyn, poczekalnia dla rodziców, dachy chroniące zabawki, płoty, drzewa, zostały powalone przez cyklon.
Przez dwa dni po cyklonie nie padało, Bogu dzięki. Mogliśmy spokojnie pracować, sprzątać.
Niestety, wczoraj wieczorem, w czwartek 12 lutego zaczęło padać i grzmieć.
Drogi dojazdowe do miasta Toamasina są zablokowane przez poprzewraca drzewa.
Jest bardzo dużo zniszczeń w porcie, nad brzegiem Oceanu.
W mojej parafii dużo ludzi uprawia poletka warzyw na sprzedaż, hoduje kury i świnki na sprzedaż.
Większość tego dobytku zabił cyklon.
Jest 59 osób zabitych w czasie cyklonu, 800 cieżko poranionych.
Przyczyny śmierci to walące się domy i murowane płoty i fruwające w powietrzu porwane przez wiatr blachy.
W środę 11 lutego po południu mieliśmy modlitwę w domu zabitej 10 letniej dziewczynki z naszej parafii. Przydusił ją i zabił walący się mur.
Miasto Toamasina liczy około 400 tysięcy mieszkańców.
Teraz nasze miasto wyglada jak po wybuchu bomby atomowej, widać kikuty drzew i ocalałe murowane budynki, te drewniane cyklon przewracał.
Zaraz po cyklonie chciałem kupić belki i blachy na odbudowę naszego Domu w parafii.
Nic jeszcze nie można kupić. Sklepy jeszcze pozamykane, bo wiele z nich tez zostało uszkodzonych przez cyklon.
Dopiero jutro, 16 dni po cyklonie dostaniemy 21 blach, a poczebujemy ich setki.
Co robić?
Gdy cyklon wchodził w ląd z Oceanu Indyjskiego przy potężnych porywach wiatru mówiłem : Boże! Boże! Zlituj się!
Teraz, gdy patrzę na kościół i całą parafię, to widzę jak w cyklon zniszczył wiele lat naszej trudnej pracy i ludzkich ofiar i wyrzeczeń dla parafii.
Co robić? Nie wiem? Płakać mi się chce, ale mam spokój w sercu bo wiem, że nie jesteśmy sami.
Na koniec chce poinformować, że podjęliśmy decyzję o tym że w zagrożonym co roku cyklonami mieście Toamasina, nie ma sensu odbudowywać drewnianego kościoła, trzeba wybudować kościół murowany.
Zostańcie z Bogiem!
O. Mariusz Kasperski OMI z Toamasina na Madagaskarze.
Wsparcie na misje w Tomasinie można przekazac wpłacając na konto Dzieła tytułe: Madagaskar - cyklon.
